Wychowywanie bezstresowe to mit

wychowyw-bezs-lifebymada

Czy wyobrażasz sobie życia gdzie ty i dziecko jesteście partnerami? Czy wyobrażasz sobie że dziecko robi co chce, a ty uśmiechasz się do niego, kiwasz głową i pijesz w spokoju druga kawę?

Tak może być. Taki styl ja wybieram.

Trzeba zrobić tylko jedną rzecz. Wziąć na luz.

I tutaj często ludzi zaczynają się burzyć, ale jak to? Nie no dziecko musi wiedzieć gdzie jego miejsce, a co będzie później?

Często zdarza mi się odnośnie wychowywania słyszeć słowa: Zobaczysz w przyszłości, bezstresowe wychowanie wyjdzie ci bokiem, dziecko wejdzie ci na głowę…”

Zastanawiam się wtedy czy osoba taka wie co to jest wychowywanie bezstresowe? Czy myśli, że jest to po prostu rzucenie dziecka samopas, niech robi co chce? Że bezstresowe wychowanie = brak wychowania? Czy może uważa, jednak, że w wychowywaniu musi być ten klaps i kara, i inaczej się nie da.

Niczym się nie różnymi

Jak wiadomo dziecko jest człowiekiem, innym człowiekiem czy ja i ty, jest sobą, jest odrębną istotą, która chce żyć, poznawać, uczyć się. Nie jest tobą. Ale chce tego samego co ty. Szczęścia.

Nie będzie robić tego co ty chcesz, no zrobi to tylko pod jedynym warunkiem, ale to oddzielny już temat, kiedyś o nim napiszę.

Dziecko chce robić to co ono chce, bo jest człowiekiem, ty też robisz co chcesz, prawda?

Wychowywanie bez nagród i kar, bez oceniania, bez stawiania poprzeczek powoduje tylko jedno, że dziecko chce więcej, więcej chłonąć życie. Nie boi się potknięć, nie boi się spróbować, wręcz chce właśnie próbować więcej. Warto jest również traktować dziecko jak człowieka równemu sobie, bo jemu właśnie nie tym zależy, abyś była jego równym kompanem, kumplem zabaw i przyjacielem, który zawsze jeśli tylko może pomoże.

Widzę to na każdym kroku gdy Emcia próbuje czegoś nowego, widzę jak jest tym zafascynowana, jak skupiona, nie chce pomocy, nie chce abym jej powtarzała uważaj, bo upadniesz lub nie bierz bo popsujesz.. Sama nie chcę jej tego mówić, bo sama nie chciałabym aby ktoś tak do mnie mówił. Bo nie chciałabym żeby ona zaczęła odczuwać strach na każdym kroku, żeby bała się próbować.
Jednak to nie jest tak, że może robić wszystko co rzewnie jej się podoba.

Wychowywanie bezstresowe to mit

No nie. Nie istnieje. Bo zawsze gdzieś muszą być zasady. Jeśli chodzi o zagrożenie życia,  zdrowie czy bezpieczeństwa mojego dziecka, tam zaczynają się moje zasady.  Nie wybiegamy na ulice i koniec kropka. Nie wkładamy rąk do wrzeszczącego rzucającego się psa za bramą, mimo, że taki słodki i fajnie byłoby go pogłaskać, czy nie wkładamy ręki do ognia.


Oczywiście zawsze najpierw tłumaczę, np. piecyk jest gorący. U nas to już działa i em nie podchodzi bliżej, bo kiedyś dotknęła już ciepłego czajnika i wie co to znaczy.


Ale gdzie nie ma zagrożenia życia, po co tworzyć kolejne zasady? Dla zasady? Bo nas tak wychowywali i było dobrze? Czyżby?

Ograniczenia i ciągłe zakazy jednak budują niepewność i strach w życiu, dlatego też później boimy się zmian, boimy się nowości, boimy się próbować. Bo może nie wyjdzie, bo może będzie gorzej. STOP! Wszystko nas czegoś uczy, watro próbować. Ja tak naprawdę dopiero dobijając powoli do 30 lat zaczynam to wszystko rozumieć i nie bać się.

A większość rzeczy przecież wolno. Co nie wolno wazonu szklanego w wziąć do ręki, czy przekopać kwiatka w doniczce? Nie wolno biegać boso po domu, czy jeść palcami. Dlaczego nie? Bo będziemy mieć później robotę sprzątać to wszystko? Takie życie matki.

Wolność nie jest 100 % i nigdy nie była i nie będzie. Więc jeśli kiedyś powiesz mi, że w przyszłości pożałuję, że tak wychowuję moje dziecko. Przybiję ci piątkę (bo nie będę wdawała się już w dyskusję, bo pewnie wiesz lepiej) i odwrócę się na pięcie. Ja się nie wtrącam w twoje życie i twojego dziecka, a rób jak uważasz, ja szanuję życie i odrębność mojego i to jest dla mnie najważniejsze.

Nie zabierajcie radości z dzieciństwa

Warto dać wolność swoim dzieciom, bycie dzieckiem to wspaniały i zarazem bardzo trudny okres, po co im jeszcze utrudniać swoim strachem i często wymyślonymi zasadami życie. Niech zatem je chłoną ile się da, popełniają błędy i się na nich uczą. Niech mają satysfakcję z tego, że coś zrobiły same, niech mają szczęśliwe dzieciństwo bez kar, reguł, oceniania i ograniczeń. Dziećmi są tylko raz w życiu, choć podobno niektórzy z dzieciństwa nie wyrastają i dobrze.

Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Dajecie wolną rękę i zielone światło swojemu dziecku?

wych-bezs lifebymada 1 wych-bezs lifebymada 2 wych-bezs lifebymada 4 wych-bezs lifebymada 3

Buziaki,
Magda :*

  • Wiele osób źle rozumie „Wychowanie bezstresowe”. Osobiście jestem za, ale pewne granice muszą być. Oczywiście jestem przeciwko biciem dzieci, wiem, że to nic nie pomoże, a gdybym miała podnieść rękę na swoje dziecko prędzej bym sama siebie uderzyła 😉 I daję wolną rękę i zielone światło swojemu synkowi, chociaż nie raz trzęsę się ze strachu, ale widzę, że sam sobie da radę. Ostatnio mieliśmy taką sytuację na dmuchanym zamku ze zjeżdzalnią, taki nie duży był 🙂 na początku Janka postawiłam przy wejściu do zamku, oczywiście zestresowana, ze reszta dzieciaków Go tam zmiażdży. A nie zmieściłabym się do zamku także musiałam stać obok i patrzeć. A ten mój malutki brzdąc dawał sobie świetnie radę, mimo tego, że był najmłodszy a inne dzieci prawie po nim skakały 🙂 a Janek wyszedł z tego cało i z uśmiechem od ucha do ucha 🙂